Chorwacja leży na pograniczu Europy Środkowej i Południowej nad Morzem Adriatyckim. Ma do zaoferowania cudowne słoneczne wybrzeża, piękne sosnowe lasy oraz historyczne miasta. Jest to idealny kraj na rodzinny wypoczynek, skąd inąd bardzo popularny wśród naszych rodaków.
Dla nas był to pierwszy pobyt w tym miejscu. Dlaczego? Ponieważ zawsze, gdy tylko pojawiał się temat Chorwacji jako destynacji na wakacje, mówiłam że będziemy tam jeździć jak będziemy mieli dziecko :)… Tak jakoś od zawsze kojarzyła mi się Chorwacja, więc obietnicy trzeba było dotrzymać po pojawieniu się maluszka Oprócz powyższego, szukaliśmy też najtańszych lotów na kierunkach, które jeszcze nie mieliśmy okazji zwiedzić i tak zaprosił nas do siebie Zadar. Za 3 osoby (2 dorosłe + niemowlę, które miało wykupione dla wygody extra seat na fotelik samochodowy) zapłaciliśmy 467 zł w pierwszą stronę z bagażem rejestrowym 20kg i 433zl również w drugą stronę. Przyznam, że oglądając zdjęcia tego miasta nie zachwyciło mnie ono specjalnie, ale stosunkowo bliska odległość m.in do Trogiru, Splitu oraz Parku Narodowego Krka zachęciła mnie do wyboru tego miejsca. Lot z Katowic trwał tylko 1,25h, po przylocie wzięliśmy taksówkę z lotniska za 25e (po lekkim stargowaniu ceny, choć realnie można było dojechać do naszego apartamentu lekko poza centrum za 20e). Zależało nam na większym samochodzie, aby pomieścić duży bagaż, wózek i nas Nocleg w Zadarze mieliśmy u przesympatycznego i pomocnego Pana w „Apartment Mirela Borik” za 491e-2100zl na 9 nocy za 2os (dziecka nie wliczam). Cena z bookinga była bardzo zbliżona do tej z cennika, który akurat wisiał w apartamencie J Do najbliższej, żwirowej plaży mieliśmy jakieś 5min pieszo, do piaszczystej 10-15min, a do Starego Miasta dojeżdżaliśmy autobusem nr 8, 5 albo uberem. Mieszkanie było ładne, bardzo czyste, z tarasem i znajdowało się w nim wszystko co potrzeba W bliskiej odległości znajdowały się również sklepy, piekarnia, restauracje oraz przystanek autobusowy.
Pierwszego dnia (poniedziałek) po przylocie (zameldowaliśmy się ok. 15tej) poszliśmy na szybkie zakupy i dalej na pobliską żwirową plażę, która graniczyła z bardzo fajnym campingiem. Na powrocie zajrzeliśmy do dobrze ocenianej meksykańskiej knajpy La Cabana – jedzenie było dobre (jednak bez fajerwerków), ale dodatkowo trzeba było bardzo długo na nie czekać.
Kolejnego dnia (wtorek) koło południa wybraliśmy się na piaszczystą plażę Borik, oddaloną około 10-15min pieszo od naszego noclegu. Muszę przyznać, ze woda w tym okresie była całkiem ciepła (ponad 20stopni), więc jak na początek czerwca to chyba całkiem niezły „wynik”. Nawet mój mąż był tym faktem mocno zaskoczony, pamiętając swój kilkudniowy urlop w Splicie w pełni sezonu kilka lat temu. Wracając do samej plaży to tego piasku nie było jakoś wiele, ale dało się wygodnie rozłożyć i poleżeć. Wejście do wody było lekko kamieniste, ale później dominował już tylko drobny piasek. Infrastruktura plażowa średnia – jakieś knajpki się zdarzają kawałek od plaży, ale brakowało np. toalet, czy prysznicy (a jak już jakiś się znalazł, to był nieczynny). Późniejszym popołudniem pojechaliśmy uberem do centrum Zadaru (przejazd 6e w pierwszą stronę, w drugą 4.30e). Do części głównego (starego) miasta prowadził długi most. Podobało mi się tam bardziej niż przypuszczałam, więc to duży plus. Wszystkie zabytki zlokalizowane są blisko siebie, więc spokojnie 1-2h na przejście klimatycznymi uliczkami wystarczy (chyba, że ktoś chce zwiedzić jakieś wnętrza). Po przejściu mostu i Bramy Lądowej kierowaliśmy się prosto ,aż do Narodni trg, gdzie znajdował się kościół The Treasury of Saint Elijah the Prophet. Następnie poszliśmy w prawo od kościoła i doszliśmy do Rzymskiego forum – starożytnych ruin, gdzie najlepiej zachowanym architektonicznym elementem jest 14-metrowa kolumna rzymska, która w średniowieczu była używana jako pręgierz. Plac ten łączy historię z teraźniejszością, co tworzy niepowtarzalny klimat. Tuż przy dawnych ruinach znajduje się bowiem wczesnoromański kościół św. Donata, mający kształt rotundy – jeden z najbardziej rozpoznawalnych budynków w Zadarze, oraz kościół św. Anastazji z dzwonnicą, z której można podziwiać panoramę miasta. Po przeciwnej stronie znajduje się jeszcze jeden kościół – św. Marii Panny. Idąc dalej w kierunku morza, dochodzimy do Placu św. Jana Pawła II, a następnie do promenady z niewielką latarenką, która oblężona była przez ludzi czekających na zachód słońca, bardzo popularny spot w tym mieście. My udaliśmy się w prawo i po (kilkuset?) metrach doszliśmy do jeszcze bardziej zatłoczonego miejsca, gdzie odbywał się „koncert” Organów Morskich. Jest to unikatowe urządzenie wykorzystujące energię fal morskich i wiatru do wytwarzania dźwięków przypominających grę na organach. Na pierwszy rzut oka organów nie widać, ponieważ 35 rur wkomponowanych jest w wybrzeże i postawione są tam schody, na których tłumnie siedzą ludzie wsłuchując się w melodię wytwarzaną przez Adriatyk i wiatr. Tuż obok znajdował się Pomnik Słońca/ Pozdrowienia Słońca, czyli instalacja artystyczna pochłaniająca promienie słoneczne w ciągu dnia, aby po zachodzie urzekać piękną grą świateł. Kierując się drogą powrotną do mostu minęliśmy jeszcze kościół Matki Zdrowia (Church of Our Lady of Health).
Trzeci dzień (środa) spędziliśmy w większości na plaży piaszczystej Borik, plażując, spacerując i odpoczywając w promieniach nieustającego słońca.
Następnego dnia (czwartek) poranek przywitał nas mocnym deszczem, aż do godzin przedpołudniowych. Obniżyła się przez to też (nieco) temperatura, a więc postanowiliśmy popołudniu udać się ponownie do centrum Zadaru, aby zobaczyć jeszcze kilka miejsc, do których nie udało się dotrzeć dwa dni wcześniej. Pojechaliśmy autobusem nr 8 za 1,6/os. Tym razem po przejściu Bramy i dotarciu do Narodni trg skręciliśmy w lewo i dotarliśmy po chwili do placu Trg Petra Zoranića, gdzie znajdowała się wysoka, dobrze zachowana kolumna rzymska, a tuż obok Plac Pięciu Studni (Trg Pet Bunara) i Kapetanova kula, czyli wieża kapitańska. Wieża to baszta, która jest połączona z murami pozostałymi po średniowiecznym murze miejskim. Za tymi atrakcjami znajduje się jeszcze przyjemny park. W drodze powrotnej ponownie przeszliśmy przez Rzymskie Forum oraz promenadę z organami i pomnikiem słońca. Do domu zamówiliśmy Ubera za 5e.
Piątego dnia (piątek) ponownie leżakowaliśmy na plaży Borik.
W sobotę z samego rana mąż pojechał na lotnisko po samochód z wypożyczalni Avant, za który zapłaciliśmy 80e i 33e za ubezpieczenie – całość na kolejne 5dni. Przed południem wyjechaliśmy na wyspę Pag oddaloną do Zadaru o ok. 50km. Pierwszym punktem zwiedzania było miasteczko Pag. Spędziliśmy tam niecałą godzinę na luźnym spacerku. Zobaczyliśmy:
– Most Katine, zrobiony na wzór mostu weneckiego, który łączy starówkę z magazynami soli pozyskiwanej na wyspie
– Tuż obok znajdowała się promenada
– Kościół Wniebowzięcia NMP
– Klasztor Benedyktyński św. Margarity
– Wieżę Skrivant
– Kościół św. Jerzego
– Kościół św. Franciszka
Za parking płaciliśmy 1,30e/1h. Jadąc z miasta Pag do Nowalji zatrzymaliśmy się na wzgórzu, na punkcie widokowym Gradac na miasteczko Pag. Oficjalnej informacji o punkcie tam nie ma, ale jest szeroka zatoczka, więc można się bezpiecznie zatrzymać. Następnie pojechaliśmy do Nowalji na imprezową plażę Zrće. Plaża znajduje się jakieś 4km przed miastem. Na miejscu było kilka scen, wiele barów i ogólnodostępnej infrastruktury clubowej. Podczas naszych odwiedzin grała muzyka, ale ludzi było jeszcze niewiele, ponieważ sezon otwierał tam się dopiero po 20tym czerwca, co nas mocno zaskoczyło – pogoda w pełni wakacyjna, a miejsce jakby traciło kilka dobrych tygodni. Dalej pojechaliśmy na plażę Sveti Duh. Miała być piaszczysta, a była żwirkowa… ale i tak bardzo przyjemna, kameralna. Malutko ludzi, ładne widoczki, czysta i bardzo płytka woda, w sam raz dla rodzin z dziećmi obok był też camping. Na powrocie, albo przed (jak kto woli) można udać się do miejscowości Nin, zobaczyć to małe miasteczko i poplażować na nińskiej lagunie. My zostawiliśmy sobie to na inny dzień.
Kolejnego dnia w niedzielę o 8:30 wyruszyliśmy do PN Krka, a dokładnie do miejscowości Skradin, skąd popłynęliśmy statkiem do parku, co było wliczone w cenę biletu (40e). Bilet kupiliśmy na miejscu, ponieważ przez Internet doliczano aż 13e prowizji i postanowiliśmy „zaryzykować” z kupnem na miejscu. Za tą samą cenę była również opcja piesza, po kładce zawieszonej na skałach. Byliśmy z niemowlakiem, dlatego wybraliśmy pierwszą opcję. Statek odpływa mniej więcej co godzinę, o równych godzinach, a z powrotem szybciej – co pół godziny. Od przystani do największego wodospadu Skradinski Buk jest dosłownie kawałeczek (jakieś 3min) i później idzie się pętlą poprowadzoną bardzo malowniczą trasą, poprzez drewniane kładki zawieszone nad rzeką. Wszędzie pisze, że czas przejścia to 2-3h, a my z postojami na zdjęcia i przebranie Małej przeszliśmy całość w 1:45min. Dziecko mieliśmy w nosidełku zapinanym na sobie, ponieważ czasami pojawiały się schody, a same kładki były dość wąskie i na pewno nie byłoby wskazane i wygodne przeprawiać się tam z wózkiem. Samochód zaparkowaliśmy na bezpłatnym parkingu przy restauracji Visovac. Bezpłatnym, o ile na powrocie coś się zamówiło, inaczej kosztował 10e-jak na pozostałych parkingach. My w drodze powrotnej wzięliśmy tylko jedną kawę za 3e, ponieważ spieszyliśmy się do Zadaru i nie było z tym problemu. Myślę, że nawet jak nic się nie zamówi to też jakoś to przejdzie, aczkolwiek umowa to umowa:) Inna opcja dotarcia do wodospadów jest z miejscowości Lozovac, gdzie pod punkt startowy dowozi autobus. Generalnie w cenie biletu są również inne atrakcje (wodospad Roski, jaskinia Ozidana Pecina czy Klasztor na jeziorze Visovac) oddalone kawałek od głównego wejścia, ale my tam nie jechaliśmy już, bo wszystko co moim zdaniem najpiękniejsze udało się zobaczyć wcześniej. Za przejazd autostradą na trasie Zadar-Skradin zapłaciliśmy 2x3e. W drodze powrotnej można zahaczyć jeszcze o Szybenik, my w tym dniu spieszyliśmy się zobaczyć mecz Polaków z Holendrami na Euro 2024, więc odpuściliśmy.
W poniedziałek o 9:30 wyjechaliśmy na kolejną wycieczkę, tym razem w stronę Splitu. Za autostradę w pierwszą stronę zapłaciliśmy 7,40e i jechaliśmy około 1:45h, odległość to 160km. Zaparkowaliśmy blisko Starego Miasta (1,50e/h). Parkingów jest sporo, ale wszystkie mocno obstawione. Trzeba mieć szczęście, albo więcej czasu na szukanie wolnego miejsca. Samo zwiedzanie zajęło nam około 3,5h. W pierwszej kolejności swoje kroki skierowaliśmy do serca centralnego placu miejskiego, czyli na Narodni Trg, gdzie znajdowały się liczne kawiarenki, restauracje oraz budynki sakralne o tradycyjnej i średniowiecznej architekturze, m.in: kościół Matki Bożej z zabytkowa dzwonnicą, Ratusz Staromiejski oraz Kaplica św. Lawrence. Następnie poszliśmy pod Pałac Dioklecjana, który jest niewątpliwie symbolem Splitu i znajduje się na liście UNESCO. Jest to doskonale zachowana rzymska budowla. W jej centralnej części znajduje się wewnętrzny dziedziniec tzw. perystyl, pełniący funkcję reprezentacyjne. Tuż obok znajduje się Katedra św. Duje (wstęp 5e) wraz z dzwonnicą (wstęp 7e), z której doskonale widać panoramę miasta (całą marinę, czerwone dachy połączone z jasnymi kamieniami oraz piękne góry w tle). Ze wspomnianego wcześniej dziedzińca poprowadzony jest niewielki tunel, którym możemy dostać się wprost na piękną Promenadę. Znajdują się tam bary, restauruję, statki, jachty, palmy i kolorowe kwiaty, wśród których ułożone są białe ławki, na których można odpocząć. Idąc dalej dochodzimy do Republic Square, a po około 10minutach jesteśmy już przy schodach prowadzących na punkt widokowy w Parku Mariańskim (Šetalište Luke Botića 3). Roztacza się stamtąd wspaniały widok na miasto, a dla spragnionych lub głodnych przybyszów czeka restauracja Teraca Vidilica. Kierując się jeszcze wyżej z tego punktu dochodzi się do kolejnego punktu (ja już tam nie szłam) o nazwie Vrh Telegrin (ten sam adres).
Kolejnym miasteczkiem jakie zwiedziliśmy w tym dniu był Trogir. Zgadzam się z opinią, że jest to jedno z najpiękniejszych miast w Chorwacji, mnie oczarował. Jest malowniczym miasteczkiem z zachwycającą starówką, do którego prowadzą dwa mosty – jeden łączy Trogir z lądem, a drugi z wyspą Čiovo. Ponadto jest to miasto różnorodne, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie – od miasta portowego, doskonale zachowanych zabytków, labiryntu wąskich uliczek po śródziemnomorski klimat. Samochód zostawiliśmy jakieś 5min drogi pieszo od Starego Miasta, za darmo na ulicy przy blokach, ponieważ parking tuż obok mostu kosztował aż 3e/h. Swoje kroki skierowaliśmy do Bramy Lądowej/Północnej, która stanowi główne wejście do miasta. Nad wejściem widnieje figurka Jana z Trogiru, który jest patronem miasta. Idąc cały czas prosto doszliśmy do Starego Miasta, gdzie znajdowała się Katedra św. Lovre, następnie Plac Jana Pawła II (Trg Ivana Pavla II), który jest najważniejszym placem w mieście, a znajdują się na nim Ratusz z Wieżą Zegarową, Loggia Miejska oraz Katedra św. Wawrzyńca z dzwonnicą, na której jest punkt widokowy na miasto. Dalej minęliśmy wbudowany w mury miasta kościół św. Nikola i w końcu doszliśmy do drugiej Bramy Południowej/Morskiej. Tuż za nią znajdowała się przepiękna promenada z aleją palm oraz Čiovski most prowadzący na wyspę. My udaliśmy się wzdłuż promenady tzw. Riva, która oprócz pięknych palm i szerokiego deptaku oferuje szeroki wachlarz restauracji przerzucających się promocjami oraz malowniczych widoków z luksusowymi statkami kołyszącymi się na wodzie. Udając się w prawo, mijaliśmy kolejno szkołę miejską- biały budynek z bujnymi kwiatami przed wejściem, dalej znajdował się gotycki kościół św. Dominika, jeszcze nieco dalej samotna wieża, będąca niegdyś częścią Kościoła św. Michała, aż dotarliśmy do Twierdzy Kamerlengo, która jest punktem charakterystycznym miasta. Oprócz spaceru murami obronnymi można wspiąć się na wieżę z falującą, ogromną chorwacką flagą, by podziwiać panoramę miasta. Widok przepiękny, także polecam (wstęp 5e). Co do wyspy Ciovo to również malownicze zatoczki, wzgórza porośnięte bujną roślinnością, ale także zabytkowe budowle i piękne plaże. Jednym słowem, miejsce to ma wszystko, co trzeba.
W nasz przedostatni dzień (wtorek) pojechaliśmy przed południem na lagunę do miejscowości Nin, oddaloną od Zadaru jedynie 17km (około 25min drogi). Plaża faktycznie ładna, piaszczysta, szeroka jak na chorwackie warunki i woda bardzo ciepła. Miejsce idealne dla rodzin z małymi dziećmi. Pobyt tam ma również leczniczy aspekt, ponieważ Nińska Laguna to największe znalezisko leczniczego błota w Europie. Można się nim wysmarować, gdyż posiada wiele drogocennych właściwości.
Po plażowaniu pojechaliśmy jeszcze zwiedzić samo miasteczko, które okazało się malutkie, ale bardzo przyjemne. Starówka Ninu leży na niewielkiej wyspie połączonej z lądem dwoma mostami, a do miasta prowadzą dwie bramy – dolna i górna. My przeszliśmy przez Bramę dolną i dalej zwiedziliśmy:
– Kościół św. Anzelma
– Zegar słoneczny
– Pomnik Grgura Ninskiego
– Kościół św. Krzyża – uważany kiedyś za najmniejszą katedrę świata (40 m obwodu)
– Starówkę
– Ruiny rzymskiej budowli,
a na koniec zjedliśmy w jednej z otwartych restauracji.
Za parking przed mostem do miasteczka zapłaciliśmy 3e (1e/h).
Poza wymienionymi w opisie kosztami wydaliśmy na miejscu około 750e/2os. (nie wliczam dziecka) Wyjazd nie należał do najtańszych (mimo korzystnych cen biletów lotniczych), Chorwacja jest dosyć droga, zwłaszcza jeśli chodzi o jedzenie na mieście, czy również niektóre produkty sklepach. Ogólnie fajnie było ją zobaczyć, ale nie jest to miejsce, które urzekłoby mnie jakoś specjalnie w porównaniu z innymi destynacjami w Europie. Zdecydowanie najbardziej podobał mi się Trogir. Zadar jest fajną miejscówką do mieszkania, ponieważ jest bardzo dobrą bazą wypadową do niedalekich miast i miasteczek, ponadto posiada kawałek piaszczystej plaży i jest nieco tańszy w porównaniu z innymi, większymi miastami.
| Loty/2str (2os + niemowlak) + duży bagaż 20kg | 900zł/2os+dziecko |
| Nocleg 9 nocy (dziecka nie wliczam) | 2100zł/2os |
| Taxówki | 172zł/2os |
| Autobusy | 14zł/2os |
| Samochód 5 dni (dziecka nie wliczam) | 344/2os |
| Ubezpieczenie samochodu | 142zł/2os |
| Parkingi | 44zł/2os |
| Autostrady (bramki) | 58zł/2os |
| PN Krka | 172zł/os |
| Dzwonnica w Splicie | 30zł/os |
| Wieża w Trogirze | 21zł/os |
| Ubezpieczenia całego wyjazdu dla 3 osób | 195zł/3os |
| Wydane na miejscu, głównie wydatki spożywcze + paliwo | Ok. 950zł/os |
| SUMA | Ok. 3100zł/os |