Lazurowe morze, palmowe promenady, przepych wielkich hoteli, niepowtarzalny klimat kasyn, wspaniałe jachty, skaliste przylądki, urocze miasteczka oraz dzikie plaże – to wszystko, a nawet jeszcze więcej, składa się na Lazurowe Wybrzeże. Dopełnieniem szczęścia jest Prowansja, pełna słońca i bajecznych kolorów oraz Wenecja – miasto na wodzie.
Pierwszy raz od dłuższego czasu wybrałyśmy się z trzema koleżankami na wycieczkę z biura podróży. Z założenia nie powinnam o niej tutaj pisać, ponieważ blog dotyczy tylko wyjazdów na własną rękę, ale jako, że zdjęć mam jak zwykle dużo, postanowiłam się nimi podzielić, a dodatkowo zachęcić do tego kierunku, ponieważ jest naprawdę fenomenalny. Za całą wycieczkę, czyli przejazd autokarem, noclegi HB, jedzenie, przewodnika oraz ubezpieczenie zapłaciłyśmy około 1,500 złotych.
Plan był bardzo urozmaicony i dość intensywny, co mi bardzo odpowiadało.
Pierwszym punktem wycieczki była Wenecja. Spędziłyśmy tam niecały dzień, ale najważniejsze miejsca udało się zobaczyć. Do Wenecji dopłynęłyśmy łódką, niestety nie była to gondola, ale nie było to aż tak istotne. Po drodze minęłyśmy m.in.: kanał Ponte della Guglie, kościół San Simeon Piccolo, barokową Bazylikę – Santa Maria della Salute, Pałac Dożów, kanał Ponte della Costituzione, Punta della Dogana.
Po wyjściu z łódki zwiedziliśmy kolejno: Most westchnień – wykonany z białego piaskowca, wieżę zegarową, plac oraz dzwonnice św. Marka, Bazylikę św. Marka, Most Rialto, Santa Maria Gloriosa dei Frari, Scuola Grande di San Marco, San Giorgio Maggiore.
Wenecja jest piękna i wbrew powszechnej opinii mogę potwierdzić, że nie unosi się wszędzie nieprzyjemny zapach. Można tu odkryć niezliczoną ilość pięknych, architektonicznych zabytków. Nawet w jeden dzień można zobaczyć to co najcenniejsze, choć osobiście mam nadzieję, że kiedyś tu wrócę na troszkę dłużej.
Następnego dnia byłyśmy już we Francji. Na wstępie pojechałyśmy do fabryki perfum – typowa wizyta podczas wycieczki z biura podróży, a kolejno do Monako.
Oprócz toru formuły 1, udało nam się wejść do jednego z kasyn. Ku mojemu zaskoczeniu, średnia wieku obecnych tam ludzi wynosiła przeszło 70 lat. Babcie i dziadziusiowie z laskami postawionymi obok, w ten sposób spędzają sobie czas, tym samym wydając swoje pieniądze. Widok niezapomniany. (Niestety w środku był zakaz robienia zdjęć).
Wieczorową porą dotarliśmy do naszego noclegu de Flore w Saint-Raphaël. Miejscowość ta, określana jako mała Wenecja Lazurowego Wybrzeża, to bardzo urocza, nadmorska baza kurortowa, świetnie zlokalizowana w pobliżu innych miasteczek w tym obszarze.
W kolejnym dniu miałyśmy czas wolny i aby wykorzystać go dobrze, pojechałyśmy autobusem miejskim najpierw do Portu Grimaud – małego średniowiecznego miasteczka, a stamtąd do słynnego Saint Tropez.
W kolejny dzień udaliśmy się już całą grupą do Cannes. Widoki na trasie do filmowej stolicy były przepiękne. Już na miejscu, plan wycieczki obejmował rejs statkiem na wyspę św. Małgorzaty, a w dalszej kolejności zwiedzanie miasta. Popołudniu pojechaliśmy na krótkie odwiedziny do Nicei.
Ostatnimi już punktami zorganizowanej podróży były Kanion Verdon, Prowansja i piękne, klimatyczne miasteczko skryte w Alpach – Moustiers-Sainte-Mariei, a już na sam koniec wspięliśmy się w wysokie Alpy do miejscowości La Salette, gdzie znajduje się Sanktuarium Maryjne, będące miejscem objawień Maryi.
Kanion Verdon, to wapienne skały jurajskie wyrzeźbione przez rzekę, które osiągają 21km długości. Jest jednym z najgłębszych w Europie i niewątpliwie najbardziej spektakularnym. Do naszej dyspozycji były rowerki wodne, dzięki którym mogłyśmy popłynąć do głębi kanionu i nacieszyć się niezwykłym urokiem tego miejsca. Wysokie skały, lazurowy kolor wody i wspaniały klimat, jaki tam panował, pozostanie w mojej pamięci na bardzo długo.
To była świetna wycieczka, było aktywnie, interesująco, a plan zorganizowany przez biuro okazał się wysoce atrakcyjny, świetnie skomponowany i dopięty w szczegóły.
Podsumowując, cała wycieczka była bardzo udana, różnorodna i aktywna. Wenecja – piękna, koniecznie trzeba ją zobaczyć. Lazurowe Wybrzeże również, choć mnie osobiście z tych wszystkich miast najbardziej podobało się Monako, a spore wrażenie wywarł oczywiście tor formuły 1, którego nigdy wcześniej nie widziałam. Na odpoczynek polecam zdecydowanie Saint Tropez lub Saint Raphaël – które są dobrą bazą wypadową do pozostałych miast w regionie. Kanion Verdon, jak już wspomniałam wcześniej, zachwycił mnie bardzo, ponieważ to przykład miejsca stworzonego przez naturę bez udziału człowieka, to prawdziwe bogactwo krajobrazowe. Cała pozostała okolica Kanionu, czyli piękne, maleńkie miasteczko wśród skał, pola lawendy, które w tym czasie nie były jednak w rozkwicie, wysokie góry, gdzie spoczywał jeszcze śnieg oraz Sanktuarium Matki Boskiej z La Salette, znajdujące się na zboczach górskiego masywu Pelvoux, zrobiły na wszystkich zwiedzających ogromne wrażenie. Kierując się w stronę Sanktuarium, podczas podjazdu na górę, pogoda się nagle załamała i szczerze mówiąc, kontynuowanie podróży było dosyć niebezpieczne, zwłaszcza tak dużym autokarem, pełnym ludzi. Na szczęście udało się wyjechać na sam szczyt, gdzie znajdował się kościół i dom pielgrzyma, gdzie miałyśmy ostatni nocleg. Rano, po śniadaniu, odbyłyśmy jeszcze krótką mszę i wsiadłyśmy w podróż powrotną do Polski. Wybierając się w ten rejon, szczególnie o tej porze roku, trzeba pamiętać o cieplejszych ubraniach, ponieważ temperatura jest znacznie niższa, sypie jeszcze śnieg i ogólnie jest zimno. Pomimo tego zdecydowanie warto zaznaczyć ten punkt na swoim planie wycieczki.