Egipt to kolebka jednej z najstarszych ludzkich cywilizacji, kraj tajemnic przeszłości, zagadkowego milczenia pustyni i gwaru muzułmańskich miast, a to wszystko połączone z morzem, którego temperatura nigdy nie spada poniżej 20°C
Egipt (Hurgada) był naszym wyborem z uwagi… na brak wyboru, ponieważ przez Covid można było gdzieś lecieć tylko z biura, a czynnikami przemawiającymi za tym kierunkiem było to, iż nikt z nas wcześniej nie był w tym kraju, jak również pewna pogoda, jak na listopad. Termin musiał być dokładnie taki, gdyż nasi panowie świętowali tam swoje 30-ste urodziny. Także wszystko dobrze się złożyło i okazało się, że sam wybór kierunku też był całkiem w porządku.
Pomimo, iż była jest to podróż na własną rękę, zdecydowałam się chociaż pokrótce ją opisać, a przede wszystkim pokazać zdjęcia i polecić hotel w którym byliśmy – Titanic Royal, bo było w nim wszystko co potrzeba (mimo, że rzadko wybieramy hotele, więc i porównania nie mamy, to uważam, że był naprawdę na bardzo dobrym poziomie). Hotel 5* z animacjami dla osób w każdym wieku, z basenami dla dorosłych (jeden z barem w wodzie), baseny i niewielkie zjeżdżalnie dla dzieci, za dodatkową opłatą pokoje z bezpośrednim dostępem do basenu (wejście z balkonu/tarasu), obiekt przy plaży, a na plaży leżaki w cenie, bary obok, jedzenie bardzo dobre o każdej porze dnia i do samego wieczora (opcja all inclusive), dodatkowo 4 restauracje a’la carta (stolik trzeba było rezerwować wcześniej), drinki, jak to w Egipcie – słodkie, kolorowe i bez mocy, ale jak się poprosiło, to robili porządniej 🙂 Pokoje bardzo ładne, z balkonami, codziennie sprzątane. Hotel dość duży, ale w naszym terminie nie było tego widać, obłożenie ocenialiśmy na 10-15%. Ceny nie pamiętam, ale była zdecydowanie niska, jak za taki hotel, co oczywiście wynikało z ówczesnej sytuacji na świecie i tego, że ludzie po prostu bali się podróżować gdziekolwiek.
Na miejscu spędziliśmy 7 relaksujących dni i skorzystaliśmy z dwóch wycieczek fakultatywnych od Polki, która mieszka w Egipcie już od wielu lat, ma tutaj męża i prowadzi biuro podróży.
– nurkowanie z butlą, wizytą na pobliskiej wyspie i degustacja lokalnych potraw. Musieliśmy dotrzeć do portu w centrum Hurgady i stamtąd mieliśmy łódkę na rejs i nurkowanie. Ja początkowo miałam tylko snurkować, ponieważ generalnie boję się wody i pływam niepewnie, ale koniec końców przełamałam swój lęk i wskoczyłam do wody z butlą. Pod powierzchnią wody miałam krytyczne momenty, ale pan z którym pływałam był bardzo cierpliwy i wypływał ze mną na powierzchnię, kiedy tylko była taka konieczność. Po paru chwilach oswojenia się z wodą i nową sytuacją było już zdecydowanie lepiej. Najważniejsze jest to, aby nie panikować i spokojnie oddychać. Jak się uspokoiłam i zastosowałam do powyższych rad, dzięki czemu było mi zdecydowanie lepiej – do tego stopnia, że chciałabym kiedyś spróbować jeszcze raz J Rafa nie byłą wybitna, ale samo nurkowanie oceniam na duży plus.
– Kair – całonocna i całodniowa wycieczka autokarem. Wyjazd z hotelu był o 2 w nocy, powrót około północy. Generalnie sama trasa jest bardzo długa, a do tego dochodziły postoje w fabryce perfum, wytwórni bambusów czy dywanów, czego bardzo nie lubię, ale niestety takimi prawami rządzą się wycieczki z burami podróży. Dla mnie dwoma najważniejszymi punktami było Muzeum Egipskie oraz Piramidy wraz ze Sfinksem. Muzeum rzeczywiście ogromne z niespotykanie wielką ilością eksponatów, obrazów i posągów, choć sam budynek już nadgryziony zębem czasu, ale mimo wszystko było to drugie muzeum, które mi się podobało i było dla mnie interesujące (pierwsze było w Watykanie). Uważam, że naprawdę warto je zobaczyć. Po dotarciu pod piramidy, spędziliśmy tam trochę czasu na swobodnym spacerze. Turystów na szczęście nie było zbyt wielu, żar z nieba też się nie lał (ok 25 stopni, idealna pogoda), więc można było przyjemnie spędzić czas między kamiennymi zabytkami. Piramidy może nie zrobiły na mnie spektakularnego wrażenia, ale bardzo fajnie było je zobaczyć z bliska – byłam jednak zaskoczona ich rozmiarem, zwłaszcza, gdy przewyższały ogromne blokowiska w Kairze, co było widoczne, gdy dojeżdżaliśmy na miejsce. Na terenie piramid, tradycyjnie, sporo było „naganiaczy” którzy oferowali przejażdżki na punkty widokowe na konikach oraz wielbłądach, lub tych, którzy chcieli coś sprzedać.
Wyjazd uważam za bardzo udany, mimo iż trochę nie w naszym stylu (bo z biura podróży). Ale był to przede wszystkim planowany odpoczynek (głównie na plaży) i pełen luz, bo nie musieliśmy się o nic martwić, gdyż wszystko załatwiali za nas 🙂 Warto też chociaż raz w życiu zobaczyć te cuda świata.