Włochy

SYCYLIA 18 – 25.07.2018

                Sycylia to największa wyspa Morza Śródziemnego, należąca do Włoch. Ekscytująca i urokliwa, z budzącą respekt Etną, dzikimi plażami, zacisznymi zatoczkami i słonecznymi winnicami. Istny kulturowy tygiel, feeria zapachów, spektakularnych widoków oraz smaków kuchni zakrapianej wybornymi oliwą  i winem.

Przez Sycylię podróżowaliśmy we dwójkę. Po przylocie do Palermo udaliśmy się po samochód, który wcześniej zarezerwowaliśmy przez Internet na stronie Ryanair. Następnie pojechaliśmy do miejscowości Castellammare del Golfo, gdzie mieliśmy pierwszy nocleg. Wybraliśmy go tylko dlatego, że – po pierwsze – był znacznie tańszy, niż w San Vito Lo Capo, a po drugie lądowaliśmy dość późno i była nam znacznie bliżej dostać się do tego miejsca, uwzględniając zmęczenie całym dniem.

Nocleg znajdował się w samym centrum pięknego miasteczka. Właściciele bardzo mili. Śniadanie wliczone w cenę (crossaint+kawa). Pokój bardzo ładny i duży, łącznie z łazienką. Trzeba było opłacić parking na ulicy (1e-1h między 8-24)

Adres: corso Giuseppe Garibaldi 109
Cena: 212zł / 49e / 1 noc/ 2os.

Wieczorem wyszliśmy jeszcze na krótki spacer po okolicy, a następnego dnia po śniadaniu udaliśmy się do San Vito Lo Capo. Nasz kolejny nocleg również znajdował się w centrum miasta – do plaży Spiaggia San Vito lo Capo i do sklepu mieliśmy mniej, niż pół kilometra. Bezpłatny parking miejski znajdował się przed domem, choć nie zawsze były wolne miejsca. Otrzymaliśmy ładny, czysty pokój.

Adres: Via Nino Bixio 53
Cena: 280zł/1 dzień/2os.

Plaża Spiaggia San Vito lo Capo w miejscowości o tej samej nazwie, była piękna, piaszczysta i długa. Niestety z uwagi na powyższe bywa też bardzo zatłoczona, zwłaszcza w sezonie. W miejscowości tej spędziliśmy niecałe dwa dni, które spożytkowaliśmy głównie na odpoczynek na plaży. Wieczorami warto wyjść na miasto, aby zagubić się w charakterystycznym, włoskim klimacie wąskich uliczek, niezliczonych restauracji i lokalnych winiarni.

W trzeci dzień popołudniu udaliśmy się do Trapani, które jest oddalone mniej niż godzinę drogi od San Vito. Tam również zarezerwowaliśmy sobie nocleg w samym centrum miasta. Jedynym minusem naszej miejscówki było parkowanie. Musieliśmy zostawić auto kilkaset metrów od noclegu, ponieważ uliczki są wąskie, miejsc parkingowych jest mało, a samochodów z kolei bardzo dużo. Parking oczywiście płatny, jak wszędzie 1e za 1h , między 8-24. Wynajęte mieszkanie było ładne i baaardzo duże. Posiadało 3 sypialnie, 2 łazienki, kuchnię, jadalnię  i salon. Minusem był brak klimatyzacji (o czym jednak wiedzieliśmy wcześniej) i musieliśmy się zadowolić wiatrakiem – nie było źle, choć dla tych, co lubią spać w niższych temperaturach, polecamy jednak zainwestować w pokój z klimą. Właścicielka bardzo sympatyczna, mówiła tylko po włosku, ale udawało się jakoś porozumieć w najważniejszych kwestiach. 

Adres: via Eleodoro Lombardi 2
Cena: 151zł/ 35e/ 1noc/2os.

W Trapanii udało nam się zobaczyć Piazza Vittorio Emanuelle, czyli reprezentacyjny plac miasta z fontanną Trytona. Nieopodal znajdowała się również Pallazo della Giudecca – XVI – wieczna rezydencja. Idąc dalej wzdłuż wybrzeża w stronę zachodnią dochodzimy do Pallaza Cavarretta, gdzie warto zwrócić uwagę na Katedrę św. Wawrzyńca. Następnie na naszej drodze staje Wieża Ligny, która znajduję się tuż nad samym Morzem (wstęp: 1e).  

Wieczorem – tradycyjnie – poszliśmy na miasto i spacerując po uliczkach zauważyliśmy ludzi siedzących na chodniku i pijących winko. Oczywiście weszliśmy bez wahania do pobliskiej winnicy i również zakupiliśmy  pyszne, domowe wino z beczki, a następnie usiedliśmy, jak lokalsi, na chodniku, ciesząc się chwilą.

Nazajutrz wyruszyliśmy w stronę Erice, średniowiecznego miasteczka leżącego na wzgórzu Świętego Juliana, do którego można dostać się kolejką z Trapani (Funivia di Erice).  My zrobiliśmy trochę odwrotnie, ponieważ najpierw wjechaliśmy autem do Erice i stamtąd zjechaliśmy kolejką do Trapani, skąd musieliśmy się wracać spowrotem do Erice, pokonując tym samym 2 przejazdy kolejką (9e/2str). Ogólnie w Erice panuje swoisty mikroklimat i miasteczko to często jest spowite mgłą. Zazwyczaj panuje tutaj też niższa temperatura, niż w sąsiednich miejscach.

Spacer po Erice warto rozpocząć od wejścia na dzwonnicę Króla Fryderyka II. Następnie czerwoną trasą, która prowadzi do jednego z pierwszych kościołów w Erice – św. Juliana. Obok leży zamek Castello Pepoli, w którym znajdują się piękne ogrody.

W sobotę rano wyruszyliśmy w podróż przez całą szerokość Sycylii do Katanii – miasta lawy. Podróż trwała około 5h. Miejscami temperatura powietrza dochodziła do 40°C, na szczęście w samochodzie była klimatyzacja i jakoś daliśmy radę J Po przyjeździe do miasta docelowego, udaliśmy się na czarną, wulkaniczną plażę San Giovanni Li Cuti.

Popołudniu udaliśmy się na miasto w celu zapoznania się z okolicą i zabytkami. Punktem docelowym był Plac Katedralny, na którym stoi symbol miasta, figurka słonia z lawy – pomnik Lioto. Oprócz słonika znajduje się także Katedra Duomo z charakterystyczną kopułą, w której znajduje się kaplica św. Agaty-patronki Katanii.  Idąc jakby w głąb placu, za fontanną dochodzi się do targu rybnego, gdzie można w dobrej cenie spróbować owoców morza, serwowanych na różne sposoby. W dalszej kolejności warto zatrzymać się przy Castello Ursino, czyli zamku wybudowanym przez Króla Sycylii Fryderyka II – gdzie znajdował się plac o tej samej nazwie – Piazza Federico II, a także przy Klasztorze Benedyktynów na Piazza Dante 32. Chcieliśmy zobaczyć jeszcze Teatr rzymsko – grecki, ale niestety bramy były już zamknięte.

Nasz nocleg w Katanii, jak każdy wcześniejszy, znajdował się w samym centrum miasta. Auto zostawiliśmy przed wejściem. Pokój ładny z dwiema łazienki na korytarzu. Gospodarz, Giuseppe, bardzo miły i pomocny, śniadanie zaserwował nam na tarasie. Zapamiętaliśmy go szczególnie z tego, że jako pierwszy i jak dotąd jedyny, na cappuccino mówił „capuczo”. Pamiętamy to do dziś i wspominamy z uśmiechem. Wracając do śniadania – na początku dostaliśmy tosty, dżem, jogurt i owoce. Po chwili na naszym stole pojawiły się jeszcze drożdżówki, kawa, zwykłe bułki z serem, szynką i pomidorem oraz sok ze świeżo wyciśniętych owoców. Bardzo dużo, bardzo dobrego jedzenia.

Adres: via San Gaetano 7
Cena: 196zł/45,30e/ 1 noc/2os.

W niedzielę z samego rana udaliśmy się na Etnę – największy i najwyższy wulkan w Europie (3300m n.p.m). Autem dojechaliśmy do parkingu i stamtąd mieliśmy pomysł, aby dostać się na samą górę o własnych nogach. Niestety już po wejściu na krater, który znajdował się przy parkingu, uznałam iż nie jest to dobry pomysł i jednak zdecydowaliśmy się na kolejkę, ale z powodu zbyt silnego wiatru kolejka nie działała. W tej samej cenie dojechaliśmy więc jeepem na wysokość 2500 m n.p.m.,  a potem szliśmy na nogach na wysokość 2920 m n.p.m. Droga była wymagająca fizycznie – zdecydowanie polecam najpierw wyjazd kolejką do poziomu 2500, a później jeepem do 2900. Wtedy też będzie więcej czasu, aby dojść pod sam krater główny. Nam się niestety nie udało, ponieważ wiatr był zbyt silny i nawet grupa z przewodnikiem nie ruszyła w górę – przy takich warunkach eskapady do krateru nie są prowadzone. Wjazd kolejką linową na wysokość 2500 metrów kosztuje ok. 30 EUR w dwie strony. Jeśli chcemy dojechać na wysokość 2900 metrów jeepami, to będzie to kosztowało w sumie 60 EUR w dwie strony. Ogólny klimat miejsca i  widoki super, zwłaszcza jak ktoś jest na wulkanie po raz pierwszy (jak my).

Od razu po Etnie ruszyliśmy w stronę Naxos, gdzie mieliśmy kolejny nocleg, tym razem inaczej, bo w hotelu.

Może trochę starodawny, ale z balkonem – nasz kolejny nocleg niby hotelowy, ale jakby całkiem tradycyjny. Łazienka mała, nieustawna. Śniadanie po włosku, serwowane typowo na słodko (croissant, kawa, sok, jogurt, masło, dżem). Lokalizacja blisko dworca autobusowego (ok. 5min) – do Taorminy jeździły autobusy, co 15min. Naturalnie wybraliśmy się tam na wycieczkę, podróż trwała ok. 30min. Parking przy hotelu – bezpłatny.

Nazwa: Hotel Eliseo
Adres: Via Consolare Valeria , 1, 98035 Giardinii Naxos                                    
Cena: 535/2os/2 noce (124e) ze śniadaniem

Wieczorny spacer po Taorminie, do której wybraliśmy się tego samego dnia, zaraz po zakwaterowaniu i szybkim „odświeżeniu się”, był bardzo przyjemny. Nazywana perłą Sycylii Taormina, to piękne, gwarne miasteczko usytuowane na zboczu wzgórza Monte Tauro, które wzbudza zachwyt za dnia, jak i w nocy.

Następnego dnia rano udaliśmy się na piękną i baaaardzo widokową plażę poniżej Taorminy, połączoną z wysepką Isola Bella. Dojeżdżając tam autem jest duży problem z zaparkowaniem, ale po dwóch rundkach udało nam się znaleźć miejsce przy ulicy i dojść piechotą do celu w parę minut. Plaża jest kamienista, więc przydadzą się buty do wody. Na samą wyspę, gdzie znajduje się budynek, który niegdyś pełnił funkcję klasztoru,  doszliśmy na nogach przez piaszczysty przesmyk. Wstęp do klasztoru był płatny (ok.2e). Istnieje również możliwość „zjechania” kolejką z górnej Taorminy na tę właśnie plażę.

Popołudniu udaliśmy się na szczegółowe zwiedzanie miasteczka. W pierwszej kolejności chcieliśmy zobaczyć teatr, ale pech chciał, że w ten dzień i o tej godzinie miało miejsce oficjalne zakończenie roku akademickiego, gdzie ludzie mogli wejść tylko z zaproszeniami. Generalnie impreza zamknięta i wstępu do wieczora nie było. W związku z tym poszliśmy na zwiedzanie pozostałych zabytków, czyli na Corso Umbero I, główną ulicę i deptak miasta. Rozpoczyna się ona przy Bramie Mesyńskiej (Porta Messina), a kończy przy bramie Katańskiej (Porta Catania). Idąc od Bramy Mesyńskiej warto zwrócić uwagę na znajdujący się przy Piazza Vittorio Emmanuele II  – Palazzo Corvaje czyli XVII-wieczny kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Na tej samej ulicy znajduje się również mały kościółek Sant’Agostino, który pełni dzisiaj funkcję biblioteki, a także kościół San Giuseppe z pięknymi, efektownymi schodami oraz tarasem widokowym, z którego rozciąga się panorama wybrzeża. Na Placu Katedralnym, również na tej samej ulicy, znajduje się Katedra San Nicolo, przed którą stoi barokowa fontanna z figurkami słoni. Na ulic Corso Umberto znajduje się także budynek miejscowego ratusza – Palazzo del Municipio.

W następny dzień udało nam się w końcu dotrzeć do teatru (wstęp 9e) –  najsłynniejszego zabytku Taorminy i jednego z najbardziej znanych zabytków Sycylii, z którego roztacza się fenomenalny widok na Etnę, często pokrytą chmurami.

Po odwiedzeniu teatru udaliśmy się jeszcze na plażę w Naxos (tam, gdzie mieszkaliśmy) – bardzo ładna, piaszczysta, długa plaża. Około 16stej wyruszyliśmy w drogę do miasta, z którego rozpoczęliśmy całą podróż – do  Palermo.  

W stolicy Sycylii mieliśmy nocleg – a jakże 🙂 – blisko centrum, około 10-15 min. na piechotę. Pokój w kamienicy, ładny, czysty z łazienką. Wcześniej dostaliśmy smsem szczegółowy plan odbioru klucza i dostania się do budynku. Parking znajdował się bezpośrednio przy budynku oraz po drugiej stronie ulicy – płatny około 8e za cały dzień. Śniadanie na słodko, ale nieco bardziej urozmaicone niż poprzednio, o ile przyszło się na nie w miarę wcześnie. My lubiliśmy troszkę dłużej pospać, więc nam niestety zostało niewiele…

Nazwa: Residenza di Maggio
Adres: via pignatelli Aragona 82, 90141 Palermo
Cena: 189zł/2os. (ok.44e)

W Palermo spędziliśmy wieczór (po przyjeździe z Taorminy) oraz kolejny, ostatni już dzień. Udało nam się zwiedzić Katedrę, która jest budynkiem w kształcie krzyża i znajduje się na rogu ulic Corso Vittorio Emanuele i Via Metteo Bonello, następnie Pałac Królewski – Palazzo Reale, Fontanna Pretoria z gołymi posągami, Piazza Bellini z trzema kościołami: La Martonera, San Cataldo, San Caterine, Quatro Canti, czyli cztery rogi narożnych budynków z posągami i fontannami na skrzyżowaniu dwóch ulic, a także Teatro Massimo.
Lot mieliśmy wieczorem, więc po zwiedzaniu i obiedzie udaliśmy się jeszcze na plażę w Palermo, która przypominała nieco plażę w San Vito Lo Capo. Na tej plaży były piękne, kolorowe domki, przez co miejsce do plażowania było bardzo wąskie (sama plaża była jednak bardzo długa). Niemniej jednak nie umniejszało to jej piękna.

             Spędziliśmy cudowny tydzień na Sycylii. Jest to wyspa zróżnicowana, na której warto zwiedzić co najmniej kilka miejscowości, aby poznać jej prawdziwe piękno i charakter – polecam wszystkim. Dla osób mniej aktywnych podróżniczo prawdziwym must have jest Etna i Taormina. Ja w tych miejscach się zakochałam. 

JEDZENIE: Do sycylijskich specjałów warto zaliczyć parmigiana – potrawa przyrządzana w piekarniku z usmażonych wcześniej bakłażanów i sera, pasta con le sarde (makaron z sardynkami), pasta alla Norma (na bazie pomidorów, sera ricotta i bakłażanów). Typowe dla Sycylii są także arancine – smażone kulki z ryżu, wypełnione różnym nadzieniem, np. z sera, szynki lub groszku. Wyśmienite są także sycylijskie sery, słodycze i owoce. Cannolo siciliano – rurki z nadzieniem ze słodkiej ricotty.

Lot 290zł/os
Noclegi 781zł/os
Parkingi na miejscu 60zł/os
Płatne atrakcje/wejścia na miejscu 84zł/os
Ubezpieczenie 32zł/os
Auto z ubezpieczeniem 584zł/os
Parking lotnisko 35zł/os
Paliwo (900km) 226zł/os
Opłaty za autostrady 28zł/os
Etna 240zł/os

SUMA: 2360zł/os