Podobno Korfu to najbardziej zielona i najmniej grecka wyspa ze wszystkich pozostałych. Zazwyczaj ludzie opisują ją bardzo pozytywnie, ja natomiast mam bardzo mieszane uczucia… Może dlatego, że – po pierwsze – mieliśmy przeciętną pogodę, ponieważ przez połowę wyjazdu niebo było przesłonięte chmurami, z których nierzadko padał deszcz, a po drugie – nasz nocleg znajdował się na południu wyspy, co finalnie okazało się nienajlepszym wyborem. Plaże w tym regionie były brzydkie i brudne, tak samo z resztą jak samo miasteczko Kavos, w którym nie było nic, prócz codziennych imprez w klubach i na ulicach, gdzie działo się dosłownie wszystko. Nawet dla mnie, osoby młodej i otwartej, była to mocna przesada 😉
Wytłumaczę od razu – wyjazd ten, jako jedyny nie został przeze mnie opisany podczas wyjazdu, dlatego nie będzie wielu konkretnych informacji, ani żadnych cen, bo po prostu ich nie pamiętam. Brak opisu pewne wynikał z lekkiego rozczarowania wyspą, mimo że okazało się później, iż północ wyspy była bardzo ładna i zdecydowanie atrakcyjniejsza, niż południe. Jeśli więc będziecie kiedykolwiek szukać noclegu na Korfu, to wybierajcie północne części wyspy.
Ale do rzeczy. Lecieliśmy z Krakowa w 6 osób. Nocleg mieliśmy zarezerwowany, jak już wspomniałam, w Kavos, mocno imprezowej miejscowości na południu wyspy. Sam nocleg był w porządku, blisko (niezadbanej) plaży i „centrum”, ale samego miasteczka nie polecam. Poruszaliśmy się wypożyczonym autem z firmy Hertz.
Z południa wyspy wybraliśmy się na rejs statkiem na Paxos i Antipaxos, gdzie w programie wyprawy było zwiedzanie błękitnych grot Blue Cave oraz wypoczynek w miasteczku. Wycieczka połączona była z rejsem wzdłuż wybrzeża i zakończona skokami do wody w błękitnej lagunie.
W kolejnym dniu, kierując się w stronę stolicy, zwiedziliśmy miasteczko Gastouri, a dokładniej znajdujący się tam Achillion, czyli rezydencję cesarzowej Sisi z 1890r. Znajdują się tutaj różne posągi, gdzie największy podziw budzi 12m pomnik Achillesa, dzieła sztuki starożytnej, obrazy, a całość otacza piękny ogród.
Następnie odwiedziliśmy Vlachernę, która jest oddalona zaledwie o kilka kilometrów na południe od stolicy. Vlacherna to miejsce, gdzie znajduję się mała, biała cerkiew Pontikonisi i z którego rozpościera się widok na pobliską Mysią Wyspę. Jest to również punkt, z którego można podziwiać lądujące samoloty tuż nad głowami, bowiem nieopodal znajduje się lotnisko.
Stolicę wyspy zwiedzaliśmy po zmroku, przechadzając się klimatycznymi, oświetlonymi uliczkami, docierając nawet do starego fortu, gdzie napotkaliśmy m.in. na kościół św. Jerzego.
Późnym popołudniem dotarliśmy do stolicy wyspy Kerkyry, gdzie zrobiliśmy sobie przyjemny spacer pośród murów starego miasta.
Kolejnego dnia udaliśmy się na górę Pantokrator, gdzie znajduje się zakon na najwyższym szczycie wyspy, mierzącym 917 m.n.p.m. Kompleks klasztorny składa się z kościoła Chrystusa Zbawiciela Wszechmogącego, dziedzińców wewnętrznych i różnych budynków parterowych z łukami. Droga do tego miejsca jest kręta, wąska, momentami stroma, ale bardzo widokowa.
Następnie udaliśmy się do Klasztoru Marii Dziewicy, znajdującego się na wzgórzu.
W klasztorze znajduje się muzeum, a miejsce otaczają piękne widoki na wyspę.
Gdzieś po drodze mijaliśmy piękne plaże i przydrożne miasteczka..
Głównymi punktami charakterystycznymi na wyspie są kanał miłości (Canal D’Amour) w Sidari oraz Przylądek Drastis (Cape Drastis). Obydwa punkty zlokalizowane są na północy wyspy, blisko siebie. Przeznaczyliśmy na tą wycieczkę cały dzień, z uwagi na znaczną odległość od naszego docelowego miejsca zamieszkania. Kanał miłości powstał wskutek erozji skał, między którymi znajduję się malownicza, piaszczysta plaża. Oczywiście w sezonie jest tu bardzo dużo ludzi i ciężko o wypoczynek, więc najlepiej przyjechać tutaj z samego rana. Natomiast przylądek Drastis to najdalej na północ wysunięty fragment wyspy, którzy urzeka białymi skałami w fantazyjnych kształtach.
Krajobraz Korfu jest różnorodny, z przewagę wzniesień i przewyższeń. Na północy przeważają tereny górzyste, a w części środkowej i południowej występują liczne wyżyny poprzecinane malowniczymi dolinami. Wyspę można przemierzyć wzdłuż i wszerz, jednak należy pamiętać o tym, że pokonywany dystans często się wydłuża, ponieważ drogi bywają bardzo wąskie i trzeba przepuszczać samochody jadące z naprzeciwka.
By móc lepiej zarekomendować wyspę, musiałabym jechać tam jeszcze raz, aby zwiedzić ją dokładniej. Mam nadzieję, że kiedyś mi się to uda 🙂