Jordania to niewielki kraj, który zachwyca różnorodnością atrakcji, takich jak np. Petra – doskonale zachowane skalne miasto, kusi wspaniałymi krajobrazami, fascynującą historią i kulturą. To miejsce, które słynie z gościnności, nadmorskich kurortów oraz doskonałej bliskowschodniej kuchni co daje dokonały przepis na udany pobyt.
Do Eilatu przylecieliśmy we dwoje w sobotę ok. 11.00. Celowo wybraliśmy lot do tego Izraela, ponieważ odległość z Eilatu do Petry jest dużo mniejsza, niż ze stolicy Jordanii – Ammanu. Odprawa poszła szybko i zaraz po wyjściu z lotniska czekał na nas autobus przewoźnika Egged. Bilet do centrum Eilatu kosztował 21,50 szekli (ok. 26zł – 1h drogi). Później złapaliśmy taksówkę do granicy za 40 NIS (ok. 50zł) (10min-6km). Granicę przeszliśmy pieszo, zatrzymując się co chwile przy różnych okienkach kontrolnych. Najpierw płaciliśmy za wyjście z Izraela 100NIS/os +5 NIS opłata ogólna (niezależnie od ilości osób, łącznie około 130zł/os) potem kontrola paszportowa, później już po stronie Jordańskiej karta pobytu i znowu kontrola paszportowa. Karta pobytu ma tutaj istotne znaczenie, ponieważ zastępuje ona pieczątkę w paszporcie, aby uniknąć nieprzyjemności związanych z brakiem przepuszczenia przez granice w innych krajach arabskich. Kartki tej nie wolno zgubić, mało tego po stronie Jordańskiej trzeba postąpić analogicznie i również poprosić o kartkę. Przy ostatnim okienku spotkaliśmy chłopaka z Hongkongu i razem z nim wzięliśmy taksówkę do Wadi Musa (ok. 2h za 55 JOD/3os – 330zł/3=110zł/os)
Za wizę do Jordanii płaciliśmy 10 JOD (ok. 60zł/os), ponieważ byliśmy 2 noce i wchodziliśmy do Petry, a według zasad ogólnych wygląda to tak:
Przy pobycie krótszym niż 3 noce/4 dni = 10 JOD
4 dni i dłużej : zwolnieni – być może tylko przy wyjeździe przez Aqabę
Po przyjeździe zameldowaliśmy się w hotelu, ogarnęliśmy się i ruszyliśmy „na miasto”. Doszliśmy do wejścia do Petry, a w drodze powrotnej wstąpiliśmy do pobliskiego kebaba.
W niedzielę po śniadaniu ruszyliśmy do starożytnej Petry. Wyszliśmy ok. 8:45, a już o 9:00 byliśmy na miejscu.
Godziny otwarcia Petry: 6-18sta, zimną do 16stej.
Bilet: 50JOD (ok. 300zł/os)
Niestety na miejscu ludzi było już sporo, pomimo wczesnej pory. Szliśmy ulicą tzw. fasad (40 domów i grobowców). Zaraz po lewej stronie był Grób Obelisków z charakterystycznymi czterema obeliskami w kształcie piramid na szczycie. Według legend jest to grobowiec poświęcony bóstwom, poniżej można było dostrzec posąg mężczyzny, mającego pilnować wejścia do miasta (pochodzenie I w.n.e.). Następnie weszliśmy do długiego na ok. 1200m wąwozu The Siq. Po jego przejściu dotarliśmy do wykutego w skale Skarbca, który również pochodzi z I w n.e i jest jednym z nowych cudów świata. Budowla jest wysoka na 40m i szeroka na 25m. Po wykonaniu niezliczonej ilości zdjęć, udaliśmy się w drogę na szczyt, aby zobaczyć ten imponujący zabytek z góry. Aby się tam dostać należy iść w prawo od Skarbca, obejść dość duży kawałek trasy, tak jak prowadzi droga, a następnie ruszyć w górę zielonym szlakiem (szlak Al-Khubtha). Droga na górę jest bardzo malownicza. Są piękne punkty widokowe, gdzie można zobaczyć antyczną Petrę z samego szczytu. Na końcowym etapie droga jest trochę myląca, ponieważ kierunkowskaz pokazuję drogę w lewo, a należy pójść w prawo. Piesza wędrówka trwała mniej niż godzinę.
Aby zobaczyć Skarbiec z góry można również udać się schodami, które znajdują się po lewej stronie od Skarbca. Jest to droga dużo szybsza i chyba łatwiejsza, ale podobno płatna. My wybraliśmy opcję trudniejszą i dłuższą, ale chyba z lepszymi widokami 🙂
Następnie spacerowaliśmy ulicą fasad z grobowcami wykutymi na zboczach skał. Minęliśmy Grobowce królewskie na tzw. Ścianie Królewskiej, na który składają się „Grobowiec Urny”, do którego prowadzą schody wsparte na kolumnach, „Grobowiec Jedwabny”, „Grobowiec Koryncki” i monumentalny „Grobowiec Pałacowy” z mnóstwem wyrzeźbionych kolumn. Kolejny jest Teatr – jeden z największych obiektów w Petrze, mieszczący od 6 do nawet 10 tysięcy widzów, który został wybudowany najprawdopodobniej w I w. n.e., również za panowania Aretasa IV.
Kolejnym ważnym punktem zwiedzania był Klasztor Ad-Deir, do którego prowadzą schody wykute w skale. Droga jest dość stroma i na dojście trzeba było liczyć około 45min w jedną stronę. To nabetyjska świątynia z połowy I wieku z najdłuższą fasadą w Petrze. Nazwa pochodzi od krzyży wyżłobionych na tylnej ścianie, których niestety nie można zobaczyć, ponieważ znajdują się w środku, do którego nie ma wejścia.
Przy Klasztorze znajduje się mała knajpka, gdzie można się czegoś napić i ewentualnie coś zjeść.
Droga powrotna przebiegła znacznie szybciej. Po zejściu na sam dół ruszyliśmy w stronę wyjścia.
Petrę opuściliśmy wraz z zachodem Słońca. Na zwiedzanie całego kompleksu zdecydowanie potrzebny jest cały dzień, nie warto też skracać sobie czasu spędzonego w tak ciekawym miejscu. Zdecydowanie warto wziąć ze sobą napoje i coś do jedzenia.
Nasz hotel usytuowany był na wzgórzu, więc jeszcze ok.15-20min maszerowaliśmy pod górę. Szybka kąpiel i na kolację – opinie na temat lokalnych knajp sprawdzaliśmy tradycyjnie na Trip Advisorze. Obsługa w wybranej przez nas restauracji była bardzo miła, a jedzenie bardzo dobre i obfite. Na starcie dostaliśmy herbatę z miętą za free, a na koniec pyszną, ciepłą baklawę.
Hotel również godny polecenia: Sharah Mountains Hotel
Adres: Main Street, Petra (Wadi Musa), 71810, Jordania
Cena: 303zł za 2 os za 2 noce/ 56,5 JOD
Warunki:
- Bliskość Petry – ok. 15min na nogach
- Hotel usytuowany na wzgórzu- zejście do Petry przyjemne, gorzej z powrotem w górę,
- Bardzo dobre i urozmaicone śniadanie (w cenie): jajecznica, fasolka, kiełbaski, płatki, ser, wędlina, pieczywo, pomidory, ogórki, dżem, miód, masło, ciasteczka, kawa, herbata, soki
- Pokój codziennie sprzątany wraz z wymianą ręczników
- Bliskość dobrych restauracji/ knajpek z jedzeniem
- Słaby internet –lepiej działał tylko w lobby
W poniedziałek rano, po śniadaniu, ok. 8.00 przyjechała po nas ta sama taksówka, którą jechaliśmy z granicy do Wadi Musa. Miała nas podwieźć do granicy, z tym że po jakimś czasie przejął nas inny pan, który zawiózł nas w docelowe miejsce. Procedura przejścia przez granicę odbyła się znacznie szybciej, niż wtedy gdy opuszczaliśmy Izrael na poczet Jordanii. Spod granicy w Izraelu wzięliśmy taksówkę do naszego noclegu, gdzie zostawiliśmy bagaże i ruszyliśmy pozwiedzać Eilat. Resztę dnia poświęciliśmy na odpoczynek na plaży i spacery po okolicy. Eilat to typowy turystyczny kurort, z plażami, palmami, morzem i wysokimi (jak na nasze standardy) cenami, niezależnie czy mowa tu o sieciówkach, czy lokalnych sklepikach. Nocleg mieliśmy zarezerwowany przez AirBnB w mieszkaniu u młodego chłopaka. Do dyspozycji mieliśmy pokój, łazienkę i kuchnię. We wtorek rano poszliśmy na stację autobusową, skąd mieliśmy autobus na lotnisko i samolot do domu. Mapa Eilatu i plaży południowej – gdyby ktoś chciał zobaczyć coś więcej, niż my w tym mieście. Myślę, że fajną opcją może być nurkowanie. My skoncentrowaliśmy się głównie na Petrze i ten cel osiągnęliśmy, a Eilat był tylko „dodatkiem”. Poniższa tabela przedstawia kosztorys wyłącznie z Jordanii, niestety nie zapisałam cen z Eilatu, ale koszt taksówki był zbliżony do tej w pierwszą stronę, a nocleg na pewno był podobny kosztowo jak w Jordanii. Szacowany ogólny koszt wyjazdu wyniósł około 1000zł.
Petra to przepiękne, ciekawe i intrygujące miejsce. Było to moje marzenie i bardzo się cieszę, że mogłam tam być. Polecam każdemu!:) W Jordanii chciałam zobaczyć jeszcze Wadi Rum. Niestety nie mieliśmy własnego samochodu, ceny wynajmu były kosmiczne, a dodatkowo szybko robiło się ciemno i transport publiczny zamierał. Z kolei w Eilacie chciałam zobaczyć Red Canyon i Timna Park, ale niestety czas i brak samochodu zablokowały nam plany. Mam nadzieje, że jeszcze kiedyś się uda to zobaczyć.Komunikacja Jordania 26zł Taksówki (x2) 135zł Wyjście z Izraela 130zł Wiza do Jordanii 60zł Wejście do Petry 300zł Nocleg Jordania 150zł SUMA 800zł