Hiszpania

LA GOMERA 25.07.2020

                  Pobyt na La Gomerze -wyspie dzikiej, zielonej i mniej znanej,  był związany z wakacjami na Teneryfie, ponieważ w trakcie pobytu pojawił się pomysł, aby popłynąć promem na sąsiednią wyspę i mieć zaliczone już dwie wysepki, a nie tylko jedną 🙂 Okazało się to możliwe bez większego problemu i uważam taką, jednodniową opcję za bardzo dobrą, ponieważ w ciągu jednego dnia jesteśmy w stanie zobaczyć najważniejsze atrakcje wyspy, a resztę czasu spędzić na większej Teneryfie.

W przedostatni dzień na Teneryfie, w sobotę o godzinie 8.45 mieliśmy wypłynąć promem na La Gomerę, ale docelowo odbyło się to trochę później, ponieważ długo trwał załadunek na prom. Rejs wykupiliśmy z firmy Armas za 113e (2 strony/4 osoby + auto) – sprawdzajcie ceny w porcie, a nie w Internecie). Co ciekawe, cena bez samochodu była sporo droższa i wynosiła 275e również za 4 osoby, ale Pani w okienku powiedziała, że teraz jest akurat promocja na opcję z samochodem…mimo, iż wstępnie chcieliśmy płynąć na wyspę bez samochodu, ponieważ nasze ubezpieczenie nie obejmowało innej wyspy, ale skoro była promocja, to trzeba było z niej skorzystać 🙂 Z promu wyjechaliśmy ok. 10.30 i ruszyliśmy prosto na punkt widokowy Mirador de Sant Sebastian, skąd rozpościerał się widok na miasto.

W dalszej kolejności podjechaliśmy na inny punkt widokowy – Mirador de Los Roques, a dalej na szczyt La Gomery – Alto de Garajonay (1487m n.p.m). Aby dostać się na najwyższy szczyt La Gomery należy dojechać do małego parkingu Bajarito i stamtąd ruszyć w drogę pieszo na szczyt, gdzie prowadzą  dwie trasy. My wybraliśmy T17 i szliśmy ok. 0,5h w górę i podobnie w dół. Trasa była bardzo malownicza, prowadziła przez las wawrzynowy, charakterystyczny dla tej wyspy. Na szczycie przy dobrej widoczności widać było El Hierro, Teneryfę, La Palmę i Gran Canarię. Jadąc od pierwszego punktu widokowego, aż do parkingu, krajobraz zmieniał się odwrotnie proporcjonalnie aniżeli do normalnych warunków, ponieważ tutaj na dole było sucho i kamieniście, a wspinając się do góry było coraz więcej drzew i wszechobecnej zieleni. Na samej górze rosły gęste lasy wawrzynowe i laurowe. Gdy wejdzie się w głąb tegoż lasu, zauważyć można, że nawet konary drzew są porośnięte mchem, co daje bajkowy klimat. Ogólnie wyspa dość surowa, ale ta zmieniająca się roślinność, góry i krajobrazy tworzą piękne widoki.

Następnie pojechaliśmy zwiedzić jeszcze stolicę wyspy – San Sebastian de La Gomera, gdzie zobaczyliśmy oczywiście Plaza de la Constitución z ratuszem, idąc dalej ulicą „królewską” dochodziło się do kościoła Iglesia de La Asunción, gdzie podobno modlił się Kolumb przed swoją wyprawą, a dalej znajdował się również jego dom – Casa de Colón. W miasteczku jest również plaża miejska, a na przeciwko niej park, w którym wznosi się wieża Hrabiego – Torre del Conde. Na obiad poszliśmy do knajpki El Tropico, niepozorna, ale z bardzo dobrym jedzeniem.

Po zwiedzaniu wyspy mieliśmy powrotny prom na Teneryfę. Za transport w dwie strony zapłaciliśmy około 140zł + koszt obiadu na miejscu. Uważam taki wypad za super pomysł i tanią opcję zobaczenia kolejnej wyspy:) Oczywiście, jeśli na Teneryfie jesteście odpowiednią ilość dni. 

         Więc jeśli dysponujecie jakąś wolną chwilą i możecie zrobić chociaż jednodniową wycieczkę na La Gomerę to polecam – widoki doskonale zrekompensują krótszy urlop na sąsiedniej wyspie.