Kto raz odwiedzi Lwów, ten zawsze chce tam wrócić. Wabikiem przyciągającym turystów są nie tylko piękne zabytki, ale także dobra kuchnia i wspaniałe kawiarnie oraz galerie. Miasto jest symboliczne dla Polaków, z uwagi na wieloletnią przynależność do naszego państwa.
Na sierpniowy weekend wybraliśmy się w dwójkę do Lwowa. Samochodem dojechaliśmy do przejścia granicznego Medyka – Szeginie, a stamtąd bezpośrednio marszrutką do Lwowa na dworzec główny. Samochód zostawialiśmy po stronie polskiej na strzeżonym parkingu, a przejście graniczne pokonywaliśmy pieszo. Nocleg ze śniadaniem w bardzo przyjemnym hotelu zarezerwowaliśmy przez Booking.com. Ogólnie rzecz biorąc miasto jest stosunkowo tanie, piękne, a co najważniejsze zawsze będzie częścią naszej polskiej kultury, dlatego warto je zobaczyć. Na miejscu przemieszczaliśmy się głównie tramwajami. Niestety dokładnych kosztów wyjazdu nie pamiętam, ale z pewnością był to bardzo „budżetowy” wyjazd.
Na miejsce dotarliśmy popołudniu i od razu wyruszyliśmy na miasto przechadzając się po pobliskich uliczkach.
Najpiękniejszy pomnik Lwowa i najlepszy pomnik Adama Mickiewicza ze wszystkich, jakie wystawiono poecie w Polsce i za granicą. Dzieło Antoniego Popiela, odsłonięte 30 października 1904 r
Opera Lwowska, oprócz uczestnictwa w wydarzeniach, które się tam odbywają, jest również możliwość, aby zwiedzić samo wnętrze. Warto to zrobić, ponieważ opera ta należy (podobno) do jednych z najładniejszych na świecie. Opera we Lwowie zaprojektowana została przez prof. Zygmunta Gorgolewskiego. Jest to nie tylko dzieło sztuki architektonicznej, ale także rzeźby i malarstwa.
W następnym dniu zwiedziliśmy Kopiec Unii Lubelskiej. Dalej, poprzez stare miasto, udaliśmy się na cmentarz Łyczakowski i cmentarz Orląt Lwowskich, gdzie spoczywa wielu rodaków, zasłużonych dla wolności i dziedzictwa kulturowego naszego kraju.
Kopiec Unii Lubelskiej, kopiec na Wysokim Zamku, usypany z okazji 300. rocznicy zawarcia unii lubelskiej (1569). Ziemię pod kopiec brano ze splantowanego szczytu wzgórza, a kamienie w pewnej części z zabytkowych ruin zamku obronnego. Ze szczytu (413 m n.p.m.) roztacza się widok na miasto i okolicę. Najkorzystniej oglądać z niego zabytkowy Lwów w godzinach porannych, gdy słońce oświetla miasto od strony kopca.
Stare Miasto we Lwowie to 44 piękne kamienice różniące się wiekiem i stylem architektonicznym. W narożnikach rynku– z których wychodzą po dwie prostopadłe ulice – w XIX w. wzniesiono cztery studnie-fontanny. Zdobiące je rzeźby przedstawiają Neptuna, Dianę, Adonisa i Amfitrytę.
W ostatnim dniu odwiedziliśmy jeszcze stadion Arena Lwów. Transport dojeżdżał tylko do pewnego momentu, a później trzeba iść pieszo. Po zwiedzaniu stadionu z prywatnym przewodnikiem-ochroniarzem, skierowaliśmy się na dworzec, skąd docelowo wracaliśmy lokalnym transportem do granicy z Polską. Na granicy spędziliśmy jakieś 4h. Trzeba się na to przygotować, bo czasami można stać nawet pół dnia.
Podsumowując, bardzo polecam odwiedzić Lwów, ponieważ to piękne miasto pod względem architektonicznym i historycznym, szczególnie istotne dla nas, Polaków. Na pewno zachęcające są niskie koszty całego wyjazdu, co powoduje że rokrocznie odwiedza je mnóstwo naszych rodaków. Wygodnym i szybkim środkiem transportu będzie też np. Wizzair, którym z lotniska w Katowicach można przylecieć do Lwowa w 45min, na weekend lub w tygodniu. My wybraliśmy samochód, aby poznać smak podróży popularną marszrutką, dzięki czemu też mieliśmy okazję zatrzymać wzrok na mijanych w trasie okolicznych wioskach i miasteczkach.